Dorosłe życie, rachunki, odpowiedzialność, urlopy, wydatki - znacie to?
Zastój, niezadowolenie, stagnacja, przyzwyczajenie, miłość i nienawiść, nuda - a to?
Te pierwsze zdanie powoduję, że w swoim życiu do zarobków i pracy podchodzę bardzo poważnie. Nie mogę sobie pozwolić na brak płynności finansowej. Na skakanie z kwiatka na kwiatek. Za rachunki trzeba zapłacić, a do tego miło jeśli za urlopy/wyjazdy do domu (Polski) też wpadają pieniążki na które sobie zapracowaliśmy. Gwarantuje to stała praca.
To drugie to moje odczucia po 9 latach pracy w jednym miejscu. Bardzo długo kochałam tę pracę. Zostałam w niej doceniona i ładnych kilka lat byłam na zarządzającym stanowisku. Lubiłam to co robię i wiem że byłam w tym całkiem niezła. Byłam w stanie rozwiązać każdy problem, sprostać każdemu terminowi, zrobić targety i mieć dobre stosunki z pracownikami, którzy nawet na pewno lubili ze mną pracować.
Ale nadszedł czas na zmianę pracy.

