wtorek, 24 maja 2016

JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD DO TAJLANDII?


JAK ZORGANIZOWAĆ WYJAZD DO TAJLANDII?

Opowiem Wam jak MY się za to zabraliśmy.

Z pewnością nie jesteśmy jakimiś wielkimi podróżnikami, a tym bardziej ekspertami, aby wymądrzać się jak to najlepiej zrobić, ale nie zmienia to faktu iż w tym roku odbyliśmy dość daleka i egzotyczna podróż a oto jak to było.


Ja jako osoba wiecznej panikary, żyjącą według zasady przezorny zawsze ubezpieczony, chciałam mieć detale całej podróży zapięte na ostatni guzik. Jak też niezmiernie wkurzał mnie mój chłopak, dla którego nie trzeba było nic planować do dnia ostatniego... Jedyne chyba co zaplanowaliśmy to to, że nie zostaniemy cały wypoczynek w jednym miejscu.
Jak dla mnie to trochę mało...



Fakt on już miał okazję być w Tajlandii kilka lat temu i wiedział dobrze jak i z czym to się je... dla mnie jednak nie zaplanowana tak daleka podróż to strach... 

Tak dokładnie nie zaplanowaliśmy tych wakacji wcale!

 Pojechaliśmy na totalna wydrę! heh serio! mieliśmy tylko bilety lotnicze. Wyszukane za pomocą strony flight skaner, aby mieć pewność ze oferta będzie najlepsza, ale zakupione już bezpośrednio na stronie przewoźnika, a więc lecieliśmy liniami Emirates- całkiem przyjemne :)

A wiec, po około 2 dniach podróży wylądowaliśmy w centrum Bangkoku, postanowiliśmy spędzić tam tylko jeden dzień. Już następnego dnia rano mieliśmy kolejny lot do Phuket i z stamtąd do innych miejsc, ale to temat na inny wpis.



Chciałam po prostu potwierdzić iż nie zaplanowane podróże są chyba najlepsze, na własną rękę i bez ograniczających nas terminów. W każdym miejscu zostawaliśmy tyle ile chcieliśmy, a czasami za noclegi płaciliśmy z dnia na dzień, bo nie byliśmy pewni czy zostaniemy dłużej niż 2 dni. 


Internet- nowy, najlepszy przyjaciel człowieka, ułatwił wszystko. Praktycznie w każdym hotelu jest wi-fi, wiec spokojnie w każdej chwili można sobie kupić bilet lotniczy nawet na następny dzień. Sprawdzaliśmy je kilka razy i zawsze były dostępne loty, a ceny się praktycznie nie zmieniały, czy było to na kilka tyg przed wyjazdem, czy też na następny dzień. 

Jeśli płynęliśmy statkiem to bilety kupowaliśmy albo bezpośrednio w porcie, albo na straganach na mieście, gdzie cały dzień są one dostępne. Z takich straganów kupowaliśmy też wycieczki do okoła miejsc w jakich się aktualne znajdowaliśmy. 

Po prostu nie ma się czego bać! a wolność wyboru i fakt, ze nic kompletnie nie musicie jest po prostu bezcenny! ja chyba na początku miałam jeszcze trochę stres, ale moja następną podróż już na pewno będzie na totalnym luzie i zdecydowanie postąpimy dokładnie tak samo :) myślę, ze sposób w jaki spędziliśmy te 17 dni pozwolił nam się poczuć wolnymi ludźmi, jakkolwiek głupio to nie zabrzmi... ale naprawdę tak jest.

 Ten kraj ma niesamowity klimat, totalne luźne podejście do życia, a uśmiech na twarzach ludzi nie znika. Nikt się nie patrzy na nikogo jak na obcego, a przecież pełno tam turystów! i można się tam czuć naprawdę bezpiecznie - tzn oczywiście na pewno tak do końca nie jest, ale przyjazność ludzi sprawia, ze stres związany z egzotycznym krajem znika.



Jeśli komuś ma się coś stać, to własnie mi, dlatego dla profilaktyki zaszczepiłam się na choroby najbardziej zagrażające zdrowiu w tym rejonie czyli dur brzuszny, żółtaczka typu A i tężec. Niestety koszt takiej przyjemności dość spory bo średnio trzeba zapłacić 150 euro wzwyż, pewnie zależy też od lekarza, a samo szczepienie należy wykonać około 4-5 tyg przed planowanym wyjazdem, inaczej nie będzie ono jeszcze działać. Mój facet oczywiście nie potrzebował się zabezpieczać i w sumie to oboje nas dopadło ostre zatrucie, mnie nawet gorsze... wiec nie wiem czy rzeczywiście warto. W internecie znalazłam informacje, ze faktycznie nie daje to 100 % pewności, niestety... Wodę piliśmy tylko mineralna, zęby też były tylko nią myte, jedzenie raczej w przystępnych lokalach/bazarach, a jednak nas dopadło. No cóż... dwa dni z podróży zniosłam bardzo ciężko...

Ale! nie o tym mowa, przecież było super! i chcemy tam koniecznie wrócić jeszcze nie raz, a może nawet zamieszkać? 





13 komentarzy:

  1. Świetne zdjęcia - od razu widać, że rewelacyjnie się bawiliście. Przyroda zapiera dech w piersiach. Czekam na artykuł o centrum Bangkoku i reszcie odwiedzonych miejsc. Ciepłe pozdrowienia, Martella.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że się podoba i oczywiście zapraszam ponownie! na pewno pojawi się więcej wpisów :)

      Usuń
  2. Świetny wpis - ciekawie napisane - zdjęcia bardzo pozytywne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie podróże są najlepsze, to test dla samego siebie, czy mi się uda, czy sobie poradzę. Jak widać, dla chcącego nic trudnego. Na pewno takie wakacje są ciekawsze i pełne przygód. Poczekam, aż moja córka podrośnie i też całą rodzinką wybierzemy się gdzieś "na własną rękę". Super! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo miło mi to słyszeć :) naprawdę nie ma się czego obawiać

      Usuń
    2. Jasne, człowiek jak musi, to wszędzie sobie poradzi!

      Usuń
  4. My również kilka miesięcy temu wróciliśmy z wakacji w Tajlandii, dla nas to była pierwsza egzotyczna, samodzielna podróż i wszystko mieliśmy dopięte na ostatni guzik, z wielką starannością zaplanowaliśmy każdy dzień. Czyli zupełnie na odwrót niż Wy :) Ale również mamy fantastyczne wspomnienia, spędziliśmy w Tajlandii wspaniałe chwile i również się zatruliśmy... ale środkiem na komary... Ciekawe czy kiedyś spróbujemy takiego spontanicznego wyjazdu jak Wy... Ostatni zdjęcie - super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tego typu zatruciu jeszcze nie słyszałam! punkt za oryginalność :P zachęcam do poczucia tej wolności zwłaszcza w takim kraj jak Tajlandia, dawno nie czułam się tak beztrosko :)

      Usuń
  5. Planuję wyjazd do Tajlandii, a Wy zachęciliście mnie jeszcze bardziej ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny przewodnik! Przymierzam się do pierwszej w życiu podróży do Azji - chyba będzie to właśnie Tajlandia. Bezcenne porady! :) Dzięki!

    OdpowiedzUsuń